Cześć! Ja już prawie po sesji, w środę czeka mnie "jedynie" poprawka kolokwium końcowego i w końcu upragnione wakacje! No, może jeszcze mam do zrobienia kilka zaległych zadań z dwóch przedmiotów, ale to już pikuś :) Cieszę się, że odpocznę od uczelni, tej presji, stresu, no i tych okropnych dźwięków! Wakacje też oznaczają spędzanie większej ilości czasu w domu, no ale coś za coś. Nigdy tak naprawdę nie ucieknę od tego wszystkiego. Staram się o tym nie myśleć, ale jako że jestem osobą niestety dość słabą psychicznie, zwyczajnie sobie z tym nie radzę. Choć staram się ze wszystkich sił. W rodzinie i znajomych właściwie nie znajduję wsparcia (dzisiejsze przedrzeźnianie mnie przez mojego chłopaka: "ale ty głośno jesz!", często słyszę też "opanuj się", "daj spokój" itp. itp.). Właściwie jedyne wsparcie znajduję w internecie, komunikując się z ludźmi, którzy cierpią na to samo. Jeśli jeszcze nie jesteście w tej grupie na Facebooku, to chciałabym wam polecić grupę "Mizofonicy": https://www.facebook.com/groups/1602459133307140/ . Istnieje też anglojęzyczna grupa "Misophonia Support Group": https://www.facebook.com/groups/misophoniasupport/?fref=ts . Bardzo polecam dołączenie do tych grup, jeśli macie Facebooka. Naprawdę miło jest wiedzieć, że nie jest się w tym wszystkim całkowicie samym. Przy okazji, znalazłam też "mapę mizofonii": http://www.misophoniamap.com/2014/09/blog-post.html?m=1 . Można na niej znaleźć innych mizofoników w swoim rejonie i na całym świecie. Warto też oznaczyć swoją przybliżoną lokalizację oraz dopisać swoje imię i mail - w ten sposób można komunikować się z innymi ludźmi, którzy również cierpią na to samo.
Życzę wam wszystkim miłego i CICHEGO wieczoru! :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sesja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sesja. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 21 czerwca 2015
piątek, 6 czerwca 2014
Cześć!
No i znowu zaniedbałam bloga. Może w końcu uda mi się pisać częściej. Już sobie wszystko powoli układam. Bywało lepiej, ale nie jest źle :)
Za to mizofonia nadal POTWORNIE utrudnia mi życie. Dziś zestresowana przed ostatnim egzaminem, zrobiłam śniadanie i usiadłam sobie w kuchni, próbując się zrelaksować, ale jak przyszedł ojciec, usiadł przede mną i zaczął dmuchać na kawę, siorbać i tak głośno ją przełykać, to myślałam, że z nerwów chyba umrę i już nie dotrę na egzamin.
Ugh.
No i znowu zaniedbałam bloga. Może w końcu uda mi się pisać częściej. Już sobie wszystko powoli układam. Bywało lepiej, ale nie jest źle :)
Za to mizofonia nadal POTWORNIE utrudnia mi życie. Dziś zestresowana przed ostatnim egzaminem, zrobiłam śniadanie i usiadłam sobie w kuchni, próbując się zrelaksować, ale jak przyszedł ojciec, usiadł przede mną i zaczął dmuchać na kawę, siorbać i tak głośno ją przełykać, to myślałam, że z nerwów chyba umrę i już nie dotrę na egzamin.
Ugh.
piątek, 31 stycznia 2014
Cześć
Znowu mnie długo nie było... Ale to wszystko dlatego, że pochłonęła mnie sesja. Ostatni tydzień był najgorszym w całym tym roku akademickim. Tutaj praca do napisania, tu mapa do zrobienia, tu egzamin, tu kolokwium... Wymiękam. Po prostu psychicznie i fizycznie wysiadam, wyglądam i czuję się jak zombie. Teraz przez weekend nawet nie będę mogła odpocząć. Zaraz godzina 21, ale już chyba pójdę po prostu spać.
Jedną z gorszych rzeczy jest to, że pewne zadanie robię razem ze wspominaną przeze mnie wielokrotnie koleżanką. Dziś z nią siedziałam nad tym na uczelni i myślałam, że zaraz jej coś zrobię. Nie potrafię już znieść jej obecności, jej widoku, sama myśl o niej mnie brzydzi i strasznie stresuje. Jak wyciągnęła jabłko, miałam ochotę wcisnąć je jej do gardła. To jak ona je... przechodzi wszelkie pojęcie. Nie dość, że mam mizofonię, to jeszcze mieliła to paskudne jabłko tuż nad moim lewym uchem, które mam bardzo wrażliwe na wszelkie dźwięki. A to wręcz fizycznie boli. Nie wiem, czy te dwie sprawy są ze sobą połączone, wydaje mi się, że nie. Nadwrażliwość ucha to raczej kwestia jego fizycznego uszkodzenia, tak myślę. Pamiętam, jak w podstawówce, jakieś 13 - 14 lat temu, koleżanka wrzasnęła mi na całe gardło do tego właśnie ucha. Może wtedy coś się stało, nie wiem. Ale wiem, że mam to bardzo długo i że mi przeszkadza. Natomiast mizofonia to raczej kwestia układu neurologicznego i psychiki.
Nieważne, w każdym razie obie sprawy bardzo utrudniają mi życie. Bardziej jednak mizofonia... Już wolę ten fizyczny ból ucha, niż wewnętrzną walkę ze sobą, kiedy słyszę jakieś mlaskanie, walenie w klawisze, siorbanie... To jest zdecydowanie gorsze.
No nic, idę powoli spać,
trzymajcie się
Jedną z gorszych rzeczy jest to, że pewne zadanie robię razem ze wspominaną przeze mnie wielokrotnie koleżanką. Dziś z nią siedziałam nad tym na uczelni i myślałam, że zaraz jej coś zrobię. Nie potrafię już znieść jej obecności, jej widoku, sama myśl o niej mnie brzydzi i strasznie stresuje. Jak wyciągnęła jabłko, miałam ochotę wcisnąć je jej do gardła. To jak ona je... przechodzi wszelkie pojęcie. Nie dość, że mam mizofonię, to jeszcze mieliła to paskudne jabłko tuż nad moim lewym uchem, które mam bardzo wrażliwe na wszelkie dźwięki. A to wręcz fizycznie boli. Nie wiem, czy te dwie sprawy są ze sobą połączone, wydaje mi się, że nie. Nadwrażliwość ucha to raczej kwestia jego fizycznego uszkodzenia, tak myślę. Pamiętam, jak w podstawówce, jakieś 13 - 14 lat temu, koleżanka wrzasnęła mi na całe gardło do tego właśnie ucha. Może wtedy coś się stało, nie wiem. Ale wiem, że mam to bardzo długo i że mi przeszkadza. Natomiast mizofonia to raczej kwestia układu neurologicznego i psychiki.
Nieważne, w każdym razie obie sprawy bardzo utrudniają mi życie. Bardziej jednak mizofonia... Już wolę ten fizyczny ból ucha, niż wewnętrzną walkę ze sobą, kiedy słyszę jakieś mlaskanie, walenie w klawisze, siorbanie... To jest zdecydowanie gorsze.
No nic, idę powoli spać,
trzymajcie się
Subskrybuj:
Posty (Atom)