Jedzenie spaghetti z ojcem to tortura. W ogóle przebywanie tylko z nim w domu jest torturą. Ciągle tylko słyszę sapanie, głośne wypuszczanie powietrza, wzdychanie... coś okropnego. Z całą rodziną w domu też nie jest łatwo... bo zamiast próbować jakoś mnie choć trochę wesprzeć, śmieją się ze mnie lub mają pretensje. Coś strasznego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 17 marca 2014
piątek, 14 lutego 2014
Witajcie.
Już od kilku dni mam wolne, sesja już zaliczona (wszystko za pierwszym podejściem!), ale nie mogłam się zebrać w sobie do napisania posta. Dopiero dziś czuję się na siłach.
Ostatnio trochę ze mną gorzej. Jest mi jakoś smutno, źle się czuję i tak dalej, a mizofonia się przez to nasiliła. Ten brak humoru trwa praktycznie od Sylwestra. Nie wiem co się dzieje.
Coraz więcej dźwięków doprowadza mnie do szału. I tak jak właściwie byłam w stanie mniej więcej tolerować odgłosy żucia czy siorbania wydawane przez mojego chłopaka, tak teraz nie potrafię tego znieść... Nie jestem w stanie. A do tego dochodzą kolejne dźwięki. Rodzinny obiad to tortura. Staram się zjeść go jak najszybciej, a potem cierpię na bóle brzucha. W ogóle kiedy rodzice są w domu, panuje tu straszny hałas. Nienawidzę tego. Za to uwielbiam tę ciszę, kiedy ich nie ma. Kiedy jestem tylko z siostrą albo kiedy jestem sama, zwłaszcza wtedy. Wtedy jest cudownie.
To wszystko mnie przerasta.
Już od kilku dni mam wolne, sesja już zaliczona (wszystko za pierwszym podejściem!), ale nie mogłam się zebrać w sobie do napisania posta. Dopiero dziś czuję się na siłach.
Ostatnio trochę ze mną gorzej. Jest mi jakoś smutno, źle się czuję i tak dalej, a mizofonia się przez to nasiliła. Ten brak humoru trwa praktycznie od Sylwestra. Nie wiem co się dzieje.
Coraz więcej dźwięków doprowadza mnie do szału. I tak jak właściwie byłam w stanie mniej więcej tolerować odgłosy żucia czy siorbania wydawane przez mojego chłopaka, tak teraz nie potrafię tego znieść... Nie jestem w stanie. A do tego dochodzą kolejne dźwięki. Rodzinny obiad to tortura. Staram się zjeść go jak najszybciej, a potem cierpię na bóle brzucha. W ogóle kiedy rodzice są w domu, panuje tu straszny hałas. Nienawidzę tego. Za to uwielbiam tę ciszę, kiedy ich nie ma. Kiedy jestem tylko z siostrą albo kiedy jestem sama, zwłaszcza wtedy. Wtedy jest cudownie.
To wszystko mnie przerasta.
Subskrybuj:
Posty (Atom)