Nienawidzę komunikacji miejskiej. A jestem na nią skazana. Nie mogę mieć prawa jazdy i to mnie boli. Nie chcę się na ten temat rozpisywać, bo sama myśl o tym sprawia, że pod moimi powiekami rodzą się łzy.
W każdym razie - serio nienawidzę komunikacji miejskiej. Albo siądzie koło ciebie ktoś, kto głośno żuje gumę i macha szczęką jak jakaś krowa albo coś je, albo cmoka pijąc z butelki, albo - tak jak w zeszłym tygodniu - zepsuje się kasownik i co dwie sekundy będzie wydawał dźwięk kasowania, przez jakieś 20 (!) minut, albo - tak jak dziś - usiądzie koło ciebie starsza osoba, której trzęsie się głowa... Jeju, ja wiem, że ona nie ma na to wpływu, ale tak jak ona nie może nic na to poradzić, tak ja nic nie poradzę na to, że mnie to wkurza! Że bodźce wizualne też mnie niezwykle denerwują! Głupio mi było, ale dusiłam w sobie złość i jechałam cały czas albo z zamkniętymi oczami, albo patrząc w okno jak najdalej mogłam...
Jeszcze mam do was pytanko. Czy was też wkurza paplanina? Jak ktoś nawija i nawija bez końca? Ja niestety codziennie mam z tym do czynienia, bo moja mama ma to do siebie, że w kółko gada, prawie bez przerwy, czasem mam ochotę na nią przez to nakrzyczeć... a jak mi wejdzie do pokoju i zacznie nawijać...! Mam tego dość! Albo wczoraj, znowu w tym nieszczęsnym autobusie, jechało kilku chłopaków, trochę podpitych i paplali i paplali, nie mogłam tego znieść, a z drugiej strony autobusu siedziały jakieś gimnazjalistki i też nawijały i to takim piskliwym głosem, do tego się strasznie chichrały... Czy was też to denerwuje, czy tylko mnie? Nie wiem, czy jest to związane z mizofonią... Może w pewnym stopniu tak?
Jak sądzicie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobus. Pokaż wszystkie posty
piątek, 13 czerwca 2014
piątek, 13 grudnia 2013
Dziś zrobiłam mały eksperyment...
I po chwili pożałowałam... Na fejsbukowym spotted MPK napisałam:
"Ludzie, błagam. Co za problem wydmuchać nos, kiedy macie katar? Jak nie macie chusteczek, poproście kogoś. To nie takie trudne. Naprawdę niemiło słucha się odgłosu wciągania tego wszystkiego z powrotem. Wydmuchacie nos i po problemie. I waszym i tych, co muszą tego słuchać. Dziś dziewczyna obok mnie męczyła się z 20 minut, ja próbowałam zagłuszyć to muzyką ze słuchawek, ale nie wyszło. Jak wydmuchała nos, miałam ochotę bić jej brawo. Ale się powstrzymałam. Tak, wiem, zaraz powiecie, że jak mam problem, to powinnam się przesiąść, włożyć zatyczki albo coś. Albo zaoferować chusteczkę (nie, aż tak niemiła nie jestem). Uwierzcie mi, że mam tak wrażliwe uszy, że usłyszę smarkanie z drugiego końca autobusu. Nie, nie przesadzam z tym wszystkim.
No dobra, może trochę. Nic nie poradzę. Pozdrawiam ciepło :)"
"Ludzie, błagam. Co za problem wydmuchać nos, kiedy macie katar? Jak nie macie chusteczek, poproście kogoś. To nie takie trudne. Naprawdę niemiło słucha się odgłosu wciągania tego wszystkiego z powrotem. Wydmuchacie nos i po problemie. I waszym i tych, co muszą tego słuchać. Dziś dziewczyna obok mnie męczyła się z 20 minut, ja próbowałam zagłuszyć to muzyką ze słuchawek, ale nie wyszło. Jak wydmuchała nos, miałam ochotę bić jej brawo. Ale się powstrzymałam. Tak, wiem, zaraz powiecie, że jak mam problem, to powinnam się przesiąść, włożyć zatyczki albo coś. Albo zaoferować chusteczkę (nie, aż tak niemiła nie jestem). Uwierzcie mi, że mam tak wrażliwe uszy, że usłyszę smarkanie z drugiego końca autobusu. Nie, nie przesadzam z tym wszystkim.
No dobra, może trochę. Nic nie poradzę. Pozdrawiam ciepło :)"
Podpisałam się jako mizofoniczka. Nie widzieli mojego prawdziwego imienia, nazwiska ani zdjęcia. Tam pisze się anonimowo. Chciałam sprawdzić ich reakcję. Chyba nawet nie sprawdzili, co znaczy mój podpis... Po pierwszym komentarzu pod tym postem od razu pożałowałam, że to napisałam. Ale trudno. Oto wyniki:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
